Zagrożenie nakazem zapłaty – etap 1

Zagrożenie nakazem zapłaty – etap 1

Wniosek o zagrożenie nakazem zapłaty to zasadniczo najprostszy typ sprawy ze wszystkich spraw około-rozwodowych. Tak banalna sprawa, że sąd mógłby na jednym posiedzeniu niejawnym zamknąć temat, jeśli są dowody, że kontakty nie są realizowane. Formalnie nazywa się „zagrożenie nakazem zapłaty” a potocznie można powiedzieć, że to kara dla rodzica alienatora za każdorazowe niewywiązanie się z obowiązków wynikających z kontaktów zapisanych w wyroku / postanowieniu sądowym. Kwota ta wędruje do rodzica alienowanego, na szczęście, a nie na rzecz skarbu państwa. Niszczenia więzi to nie naprawi, czasu nie cofnie, ale przynajmniej tyle, że jeszcze państwo się nie wzbogaci bezpośrednio na krzywdzie dziecka.

Dlaczego zatem to dziwnie brzmiące „zagrożenie”? Dlatego, że to postępowanie dwuetapowe. Już w ogóle nie mówiąc o tym, że realnie trzy-etapowe. Początkowy etap w praktyce to uzyskanie kontaktów. To taki etap zero, punkt wyjścia. Po prawdzie, gdyby tzw. wymiarowi sprawiedliwości w jakimś stopniu zależało na dzieciach, to już z tego etapu powinny wynikać kary za uniemożliwianie kontaktów. Mogłyby to być kary „ogólne”, jak mandaty za przekroczenie prędkości, lub indywidualne, wpisane w wyroku / postanowieniu określającym zakres kontaktów. Mogłyby, ale nie są. Bo nie za bardzo na tym zależy tym, którzy mają na to wpływ. Poruszajmy się zatem w ramach tego co mamy. Szkoda marudzić. Postępowanie dwuetapowew pierwszym etapie sąd „grozi” alienatorowi. W praktyce oznacza to, że po miesiącach dyskusji w sądzie nt. kwestii bezspornej, że są sądownie ustalone kontakty, a alienator je uniemożliwia – sąd wydaje postanowienie, mówiące, że jak alienator od tej pory* (od uprawomocnienia się postanowienia) będzie dalej alienować, to będzie za każdorazową taką akcję płacić pewną kwotę. Takie pogrożenie paluszkiem alienatorowi. Ty przeprowadziłeś batalię aby sąd pogroził palcem alienatorowi, dzieci nadal nie widzisz, czas leci. Ale z tą sprawą, czy bez niej, czas i tak by upływał. Jak na zainwestowane 40 zł to i tak ok.

Skan postanowienia pierwszej instancji w mojej sprawie, gdyby ktoś tak dalece chciał zgłębić temat i zobaczyć przykładowe postanowienie:

postanowienie z uzasadnieniem str.1 postanowienie z uzasadnieniem str.2 postanowienie z uzasadnieniem str.3 postanowienie z uzasadnieniem str.4 postanowienie z uzasadnieniem str.5

*W moim wypadku etap pierwszy trwał 8 miesięcy do ogłoszenia postanowienia w pierwszej instancji (sąd rejonowy). Alienatorka złożyła zażalenie. Ja także złożyłem zażalenie, twierdząc w nim rzecz oczywistą, że kwota będzie niewystarczająca, aby miała wpływ na sytuację. Minęły 22 miesiące od wydania pierwotnego postanowienia o zagrożeniu do czasu postanowienia o oddaleniu mojego zażalenia (14 maja 2019 postanowienie o zagrożeniu nakazem zapłaty, 14 czerwca 2019 złożenie zażalenia, 3 marca 2021 postanowienie o oddaleniu zażalenia). Nieco przydługo. Dla ciekawych jak wyglądała odpowiedź na zażalenie, poniżej skan pisma:

odpowiedź na zażalenie -str1 odpowiedź na zażalenie -str2 odpowiedź na zażalenie -str3

Sąd rejonowy przez rok i 8 miesięcy (zażalenie z 14 czerwca 2019, przekazanie z rejonowego do apelacyjnego 3 lutego 2021) zapomniał przekazać mojego zażalenia. Złożyłem skargę na przewlekłość sądu, ale o skargach na przewlekłość będzie osobny wpis. Nie wiem czy wynik (znam go już) skargi kogoś zaskoczy 😉

Na czym polega kolejny bezsens tego mechanizmu prawnego jakim jest zagrożenie nakazem zapłaty? Kwota. Cytując fragment uzasadnienia z sądu apelacyjnego w mojej sprawie: „Wysokość sumy pieniężnej powinna uwzględniać sytuację majątkową osoby, przeciwko której kierowane jest postanowienie. Nie ma znaczenia, czy rzeczywiście uczestniczka nie wykorzystuje swoich możliwości zarobkowych. Taka przesłanka byłaby istotna przy ustalani wysokości alimentów, nie zaś w przypadku ustalania wysokości kwoty zagrożenia”. Przy okazji też staje się jasne dlaczego wygodniej i bezpieczniej jest alienatorkom nie podejmować pracy. Teraz wyobraź sobie sytuację… teren zabudowany, ograniczenie nawet do 40 km/h, obok przedszkole. Samochód pędzi 100 km/h. Zatrzymuje go policja. Podchodzi funkcjonariusz, miła kobieta uchyla okno. „Proszę pana, ja jestem kobietą, nie pracuję, a co najważniejsze – mam dzieci małoletnie”. Policjant nawet nie podrapał się w głowę i mówi – „Muszę pani nałożyć mandat adekwatny do pani możliwości, zatem 20 zł. Czy przyjmuje pani?”. Kobieta oburzona – „Oczywiście, że nie, chyba pan śmie żartować?!”. Tak to właśnie wygląda w sądzie w kwestii zagrożenia nakazem zapłaty.

Zagrożenie, kara, powinno mieć charakter prewencyjny. Kwota, która grozi za nieprzestrzegania prawa powinna być na tyle wysoka aby odstraszała od niewywiązywania się z wyroku. Jawne twierdzenie przez sąd, że kara ma być na tyle niska aby alienator mógł ją płacić bez uszczerbku dla budżetu jest po prostu zachęcaniem do dalszej alienacji. Ktoś takie prawo stworzył a kolejnym nie zależy na jego zmianie.

Można powiedzieć, że kary zazwyczaj są w żenująco niskiej kwocie i nie zmienią nastawienia alienatora. A jak są w miarę wysokie – i tak alienator będzie wolał zagryźć zęby i je płacić. Zresztą, „drużyna wsparcia” mu pomoże. Są jednak zalety złożenia wniosku o zagrożenie nakazem zapłaty, nawet jeśli z góry wiesz, że końcowego efektu to nie przyniesie. Po pierwsze – nikt nie będzie zarzucać ci, że tego nie zrobiłeś, że masz możliwości a ich nie wykorzystujesz. Państwo polskie daje ci narzędzie, a ty narzekasz, a nie wykorzystałeś wszystkich instrumentów. Po drugie – skoro masz jeździć na nie-kontakty, to lepiej mieć przynajmniej częściowy zwrot za poświęcony czas. Na dodatek, zawsze to kolejna forma nacisku – raczej psychicznego niż realnego materialnego, choć drobna kara dla alienatora. Poniesie przynajmniej symboliczne konsekwencje. To jak w końcu prawne nazwanie rzeczy po imieniu, że alienator postępuje źle. Kwestia też wizerunkowa sprawy.

Na szczęście opłata za wniosek o zagrożenie nakazem zapłaty jest niska. Raptem 40,00 zł.

Pamiętaj o zasadzie, że sąd, jeśli sam tak nie postanowi, to nie łączy spraw – każda sprawa osobno. Osobna sprawa np. o zmianę zakresu kontaktów, osobna o zagrożenie nakazem zapłaty, osobna o ograniczenie władzy rodzicielskiej. W każdej z nich, choć nawet dowody mogą być te same, musi być osobnym postępowaniem.

Sąd rejonowy, do którego składa się wniosek musi być właściwy miejscowo, to znaczy sąd, w rejonie którego mieszkają / przebywają dzieci. Tu uwaga na cyrki, gdy alienator się często przemieszcza i składa wnioski o zmianę sądu, co diametralnie wydłuża czas procesowy.

Aby przyspieszyć procedurę, ułatwić sądowi, który nie lubi się wysilać, od razu wnieś konkretne wnioski dowodowe na istotne okoliczności. Wykaż dowody – z czego wynikają kontakty i dowody, że nie są realizowane. Jeśli już wiesz jakich argumentów użyje alienator – od razu zawrzyj wnioski dowodowe obalające te brednie. Resztę znajdziesz we wzorze na dole tego wpisu. Najlepiej też w pismach podsuwać sędzi ich przyszłe uzasadnienia – odnieść się do wyroków Sądu Najwyższego, istotne cytaty z OZSS i inne źródła tej rangi. Sędzia sam później zapewne zawrze to w uzasadnieniu. Ułatwisz mu pracę 😉

Etap drugi to zmaterializowanie się zagrożenia. Jedziesz na wyznaczone kontakty, np. 10 razy w miesiącu. Tak np. przez dwa miesiące. Aby się uzbierała jakaś kwota, po którą w ogóle warto się fatygować do sądu. Kwota, którą ma płacić alienator za nieprzestrzegania prawa nie wynika jeszcze z samego faktu zagrożenia i później odmawiania kontaktów. Aby było mniej komplikacji formalnych, to przy każdym nie-kontakcie dzwonisz po policję aby kronikarze odnotowali fakt uniemożliwienia spotkania z dziećmi. Następnie znów składasz wniosek do sądu – tym razem już o nakazanie zapłaty. Zarazem w jednym piśmie od razu składasz wniosek o zwrot kosztów niezrealizowanych kontaktów (np. koszt paliwa). Najlepiej od razu dołączyć dowody (np. paragony za tankowanie), wyliczenia itp. aby było szybciej i wiarygodniej. Przy okazji dorzucasz sądowi na rachunek bankowy za tę ich zbędną fatygę kolejne 40,00 zł. I znowu czekasz. Czyli, mimo drugiego już świstka papieru mającego zapewniać realizację kontaktów, alienator nie poniósł żadnych konsekwencji, nie zapłacił ani złotówki, a ty czekasz na trzeci papier dokładnie w tej samej sprawie. Przykładowy dokument i szerzej o drugim etapie procedury zagrożenia nakazem zapłaty w kolejnym wpisie.

Powodzenia. Zasądzenia szybko wysokiej kwoty i aby była skuteczna 🙂 Czy znajdzie się choć jedna osoba, która dzięki prawnemu mechanizmowi zagrożenia nakazem zapłaty zaczęła się widywać z dzieckiem? Nie słyszałem o takim przypadku, ale może w całym kraju się taki znajdzie 😉 Jaka była kwota zagrożenia, że okazała się skuteczna?

P.S. Jakim człowiekiem jest matka, która gotowa jest poświęcić tak wiele, w tym czas, energię, pieniądze, często i wiele więcej aby … aby niszczyć, krzywdzić własne dziecko? Posuną się dosłownie do wszystkiego by krzywdzić własne dziecko. Dla satysfakcji, że przy okazji zrobią na złość byłemu partnerowi.

W Polsce prawo rodzinne w teorii, a tym bardziej w praktyce, to cyrk. KRiO jest z czasów komunizmu (1964 rok – zobacz na Wikipedii), gdy był jednym z narzędzi represji wybranych grup, opozycji tamtych czasów. Komunizm zniknął a narzędzia represji i prawo zostało… Nie było woli jego zmiany, zbyt mało populistyczny temat. I tak ostało się prawo będące narzędziem opresji niewygodnych ówczesnej władzy obywateli. Nie ma innego logicznego wytłumaczenia tak dalece nieidealnego prawa rodzinnego.

Przykładowy dokument, wzór wniosku o zagrożenie nakazem zapłaty (fragmenty oznaczone na niebiesko zmień na własną treść, szarym fontem objaśnienia):

dokument tekstowy OpenOffice Writer dokument pdf

Ojciec

  1. Dobra robota, problem w tym, że tym prawa nie zmienimy.
    Żadnego. Nikomu na tym nie zależy a maDki nadal będą śmiały nam się w twarz.

    1. Dzięki. Tym, którzy są na początku tej drogi zakładam, że może się przydać.
      Prawa tym nie zmienimy. Tym – ani moimi podpowiedziami dot. spraw sądowych, ani założeniem sprawy alienatorce.
      Prawda, że wygląda jakby nikomu nie zależało na zmianie takiego stanu z alienacją rodzicielską, a raczej na jego utrzymaniu. Tylko jedna partia w jakimkolwiek stopniu zwróciła uwagę na ten problem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *