Kolejne sprawy sądowe

Kolejne sprawy sądowe

Na wstępie – jestem absolutnie za polubownym załatwieniem spraw. Jedyna sprawa, której tak naprawdę potrzebujecie to rozwodowa aby załatwić kwestię formalną jak w urzędzie. Ale niestety już tu można zacząć toczyć wojnę. System motywuje do rozpoczęcia wojny już samą instytucją rozwodu z orzekaniem o winie. Po co to? Rozwód to rozwód.
Skoro już nie da się inaczej i pozostała jedynie ścieżka wojenna, to poniżej lista spraw sądowych, które prawdopodobnie będą pojawiać się w podobnej kolejności. 

1. Pozew rozwodowy

Z orzekaniem o winie lub bez orzekania o winie. Ten wynalazek orzekania o winie już sam w sobie powoduje, że rozwód z definicji staje się potyczką kto wygra. Sąd zaprasza nas na arenę jak Rzymianie gladiatorów. I walczcie. I tak przegracie oboje. Chyba, że idziemy na kompromisową szybką ścieżkę rozwodu bez orzekania o winie. Polecam.
Istotne jest, że sąd nie miarkuje winy. Czy jednej strony jest 80% winy a drugiej 20%. To pewna pułapka. Umordujecie się walką a i tak finalnie sąd orzeknie winę obu stron.
Po co w ogóle ten wynalazek orzekania o winie? Aby strona wygrana mogła domagać się od przegranej alimentów na siebie. Nie znaczy to, że koniecznie je dostanie. Rozwód bez orzekania o winie lub z obustronnym jej zasądzeniem tę drogę zamyka.
Poza samą formalnością rozwodu w ramach tej sprawy ustalisz zakres kontaktów z dziećmi. Sąd nie rozstrzyga podziału majątku na sprawie rozwodowej ale jeśli jesteście zgodni w tej materii i przedłożycie sądowi jak chcecie zgodnie ten majątek podzielić to sąd to „klepnie” i załatwione. W innym wypadku bujacie się na osobną sprawę.
Rozwód warto załatwić jak najsprawniej.
Zaryzykuję stwierdzeniem, że gdyby nie pomysł rozwodów z orzekaniem o winie to często dalsze konflikty by nie występowały. Ale skoro jesteśmy rzucani na pole bitwy to na starcie się nakręcamy, sięgamy po ogólnie znane tricki. I dalej już tylko dalsza wojna, zemsta. A wystarczyło by nie prowokować tej wojny. 

2. Rozdzielność majątkowa z datą wsteczną

Trochę to jak gra o pietruszkę. Chodzi o uzyskanie rozdzielności majątkowej z datą wcześniejszą niż rozwód. W jakim celu? Nie mieszkaliście zapewne już wcześniej razem. Zresztą – gdybyście mieszkali to pewnie nie dostaniecie rozwodu tak łatwo. Sąd wam zajrzy do lodówki, pralki, łóżka. Czyli każde zarządzało finansami osobno a jeszcze mieliście wspólnotę majątkową. Wiesz czy druga osoba nie nawywijała czegoś i np. teraz na was nie ciążą jakieś zobowiązania, kredyty?
To sprawa, którą warto potraktować jak rozgrzewkę. Jak nic nie uzyskasz to też nic nie stracisz. A ćwiczenie wartościowe. Spędzisz w sądach jeszcze sporo czasu.
Na dodatek – zapewne macie wspólny majątek. To pewniak. Prawdopodobnie także wspólnie zaciągnięty kredyt hipoteczny. Później będzie sprawa o podział majątku. Możliwe, że sam płacisz raty kredytu, rachunki… Rozdzielność z datą wsteczną pozwoli ci z każdego miesiąca odzyskać połowę nakładów w takiej sytuacji. To już nawet może być o co walczyć. Te kilka miesięcy ugrane to przy okazji pewnie z kilka tysięcy w kieszeni. 

3. Podział majątku

To twój majątek, często pieniądze odkładane latami, czas, w którym na to tyrałeś. Nawet jeśli ona także – to nikt nie chciałby dać się ograbić. Choć podejście madek do życia bywa jakie bywa i możliwe, że nie wykazywała szczególnych chęci do pracy, nawet gdy było finansowo ciężko. Mniejsza, jest o co się bić. Dlaczego „od razu się bić”? Dlatego, że skoro była na tyle wyrachowana aby walczyć dziećmi to jestem wręcz przekonany, że w przypadku majątku też nie cofnie się przed niczym i już na pewno zapowiedziała koleżaneczkom, że puści cię w skarpetkach.
Zapewne macie wspólne mieszkanie, dom. To właściwe tu jest problem. Już niezależnie czy jedno z was chce w nim mieszkać czy oboje już nie… Zapewne mieszkanie zakupione na kredyt hipoteczny. I tutaj zaczynają się schody. Bank nie ma żadnych procedur na tak popularną sytuację jak rozwód. Bankowi w ogóle nie zależy aby z dwójki kredytobiorców został jeden, nawet jeśli ten jeden zupełnie nic nie zarabia, wręcz w dupie to mają. W ich interesie jest tylko spłacanie rat a nie wasz problem, że się rozstaliście. Próba załatwienia czegokolwiek z bankiem (w moim wypadku to Bank Millennium) w tym zakresie to walenie głową w ścianę. Braliście wspólnie kredyt… to nic nie załatwisz z tym kredytem dopóki razem z tobą w banku nie pojawi się druga osoba. Nic nie zmienisz, żadnych dyspozycji. Zostajesz z kredytem, z którym nic nie możesz zrobić. W moim wypadku – nawet nadpłacić nie mogę, nie mogę spłacić. Nic nie mogę poza regularnym płaceniem rat. A sąd z założenia dzieli posiadany majątek a nie długi. Czyli teoretycznie dom jest twój jak dzielisz majątek w sądzie… ale sąd może pominąć ten drobiazg, że jeszcze np. zostało 400.000 zł kredytu do spłaty. Ot, taki szczegół. Twój „ukochany” współkredytobiorca nie zamierza dokładać się do rat? I co, zapłacisz połowę i powiesz bankowi, że druga połowa raty jest jej? 😀 To lepiej od razu podaj swoje wszystkie dane komornikowi. Sąd ma prawo podzielić wartość domu nie uwzględniając kredytu. Czyli np. mieszkanie jest warte 500 tys., zostało wam do spłaty w banku 400 tys. zł kredytu. Bank dzieli wartość mieszkania po połowie, a ty się bujaj dalej z kredytem. Masz złośliwą byłą partnerkę to wyłącznie twój problem. W tym zakresie madka może zrobić ci porządnie pod górkę. Lepiej znajdź lepiej płatną pracę…

W sądzie można podnosić tzw. ważne przesłanki do uwzględnienia kredytu hipotecznego przy podziale majątku. Z definicji sąd go nie uwzględnia, ale przy bliżej nie określonych ważnych przesłankach może. Ważną przesłanką może być to, że np. dotychczas była partnerka nie zamierzała partycypować w spłacie rat wspólnie zaciągniętego kredytu, że nie ma takiej zdolności kredytowej, a może w ogóle nie pracuje i z góry wiadomo, że sam zostaniesz z tym kredytem. Jest o co walczyć aby naprawdę nie puściła cię w skarpetkach.

Na pocieszenie dodam, że można występować później z roszczeniem wstecznym. Czyli macie spłacać raty kredytu solidarnie, płacisz sam… przygotuj się na to jako na pewniak. Później możesz złożyć sprawę o wyegzekwowanie od niej połowy tych rat, które sam spłacałeś. I czekasz aż sprawa się będzie toczyć, na wyrok, może na odwołanie… i w międzyczasie nadal sam musisz wszystko spłacać. 

4. Ustalenie / zmiana zakresu kontaktów

Kontakty zostały ustalone w wyroku rozwodowym. Z twojego punktu widzenia ich modyfikacja, skoro w ogóle się nie odbywają, jest bezcelowa.
Prawdopodobnie madka złoży wniosek o zmianę zakresu kontaktów. Szczyt bezczelności, ale może się okazać, że np. wniesie o twoje kontakty z dziećmi np. raz w miesiącu przez 2 godziny w obecności kuratora, za którego sam zapłacisz. Po długim czasie nawet za takie dwie godziny z dziećmi byś wiele dał. Ale nie możesz pójść na coś takiego. Okażesz słabość, to jak poddanie się i zgoda na jej warunki. A ona i tak w taki sposób przygotuje dzieci, że te dwie godziny tylko cię podłamią. Walczysz o normalność dla dzieci a nie namiastkę, która ma być tylko poniżeniem ciebie, totalnym upokorzeniem i złamaniem. Wykorzystaj tę sprawę aby na potrzeby innych spraw jak najwięcej tu udowodnić. Sędziowie chętnie korzystają z faktów udowodnionych już w innych sprawach – oszczędza im to czasu, roboty. 

5. Ograniczenie władzy rodzicielskiej

Skoro madka zarządza dzieckiem jak przedmiotem, a raczej gorzej – traktuje dziecko jako broń w swojej wojnie, to powiedzmy sobie szczerze – nadużywa władzy rodzicielskiej. Krzywdzi dziecko psychicznie, emocjonalnie – czyli działa na szkodę dziecka. Zamiast dziecko chronić to krzywdzi.
Jeżeli odpowiednio zaprezentuje się sprawę sądowi z odpowiednią ilością dowodów – jest duża szansa, że sędzia także stwierdzi, że madka działa na szkodę dzieci.
Ograniczenie władzy rodzicielskiej to ważny krok w dalszych działaniach. W tej sprawie także wyjdzie wiele dowodów, stwierdzeń (świadków, jej, sądu), które będą podkładem pod dalsze działania. 

6. O zagrożenie nakazem zapłaty za nierealizowanie kontaktów z dziećmi

W praktyce chodzi o ukaranie finansowe za każdorazowe niewydanie dzieci na kontakty. To nic innego niż forma nacisku. Sąd może zasądzić symboliczne 50 zł albo i 500 zł. Jeśli jest to np. kwota 100 zł i przyjeżdżasz po dzieci dwa razy w dni robocze i w weekend – to już z tygodnia madce nazbiera się 300 zł. Niby nie dużo, ale stopniowo. Z miesiąca przy standardowych kontaktach może wyjść z 1.200 zł. Chodzi o ten element psychologiczny. Kara będzie zbyt niska aby była skuteczna? Po jakimś czasie wystąpisz do sądu o jej podniesienie skoro dotychczasowy poziom kary nie złamał uporu madki. Do skutku.
Ktoś może podnieść, że nie można karać matki finansowo, bo odczują to dzieci. I to jest ta podstawowa przewaga, którą ona wykorzysta. Twoją „słabość”, że tobie zależy na dobru dzieci więc jej nie ukażesz. Jeśli się ugniesz to przegrałeś, a ona poczuje jeszcze większą władzę nad tobą. Jeśli płacenie kar jej nie odpowiada – jak powiedział sędzia – wystarczy wydawać dzieci na kontakty i kary finansowej nie ma. To jej decyzja. Jeśli kary ją docisną finansową – przecież o to chodzi, o tę formę nacisku. Zakładam, że prosiłeś o porozumienie już dawno temu. Teraz czas na działanie i wszelkie formy nacisku. Brakuje jej pieniędzy by zapewnić dzieciom czego potrzebują? No patrz… to może dzieci w związku także z tym powinny być przy Tobie skoro jej nie stać dla nich na to co potrzebne? A poza tym będą inni, którzy jej pomogą, rodzina. Ich w ten sposób też dociśniesz. W końcu zmiękną.
Ona pewnie podniesie, że chcesz zarabiać na dzieciach… Ciekawy argument w sytuacji gdy ona ich trzyma jako zakładników. Ona niech się żali na Fejsiku na Mamy Mówią Dość czy innym miejscu dla rozwydrzonych madek. Ty swoje konsekwentnie realizuj w sądzie.
Niestety nie wygląda to tak, że po każdym kontakcie, który nie miał miejsca ona ma tobie zapłacić z automatu. Nazbieraj takich przypadków np. z 10 i wówczas występujesz do sądu z wnioskiem wraz z dowodami (np. o wystąpienie przez sąd do policji po notatki z tych interwencji) celem nakazania zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej (ilość nie wykonanych kontaktów pomnożona przez kwotę z zagrożenia nakazem zapłaty). Postanowienie sądu od razu jest tytułem wykonawczym, bez potrzeby nadawania mu klauzuli wykonalności czyli idziesz z nim do komornika. 

7. Prywatny akt oskarżenia

Na pewno znajdzie się coś aby złożyć prywatny akt oskarżenia, tzw. prywatkę. Prokuratura może złożyć akt oskarżenia ale nie zajmują się takimi pierdołami jak uszkodzenie ciała poniżej 7 dni, np. atak gazem pieprzowym, zniesławienie, pomówienie… W takiej sytuacji należy w sądzie złożyć samemu prywatny akt oskarżenia. Koszt to raptem 300 zł.
Prawdopodobnie oczerniała cię gdzieś publicznie w sieci. Zapewne jeszcze do czegoś się posunęła – uszkodzenie mienia, np. samochodu, może zaatakowała cię gazem pieprzowym. Nie wierzę, że coś się nie znajdzie.
W akcie oskarżenia należy zawrzeć kogo się oskarża, o co (klasyfikacja i opisowo) a następnie udowodnienie tego.
Sprawy z prywatnego aktu oskarżenia toczą się przed sądem w wydziale karnym. Zawsze pierwsze jest posiedzenie pojednawcze. Szybki strzał, na który sąd rezerwuje standardowo 10 lub 15 minut na wokandzie. Proste ustalenie – czy strony wyrażają chęć pojednania się w zakresie aktu oskarżenia i na jakich warunkach. To także kolejna okazja aby udokumentować twoją dobrą wolę i jej złą wolę. Urok tylu spraw polega na tym, że w każdej ze spraw możesz wykorzystać np. pewne stwierdzenia zawarte w protokole z posiedzenia, rozprawy. 

8. O naruszenie dóbr osobistych w postaci niszczenia więzi z bliskimi

Prawo klasyfikuje więzi rodzinne, z bliskimi jako dobro osobiste. Niszczenie więzi z najbliższymi jest naruszeniem dóbr osobistych. To na szczęście jest bezdyskusyjne. Pozostaje jedynie jednoznacznie udowodnić, że celowo te więzi niszczy, że przede wszystkim wcześniej więź istniała.
W pozwie możesz wnieść o zadośćuczynienie finansowe (np. 10 tys. zł, opłata za pozew zależna od wysokości kwoty – 5%) i o zaprzestanie naruszania dóbr osobistych (dodatkowa opłata 600 zł). Oczywiście jak w każdej innej sprawie strona przegrana ostatecznie ponosi te koszty, czyli jeśli wygrasz to zainwestowane w sprawę pieniądze wracają. 

9. Zmiana miejsca pobytu dzieci

Na opiekę naprzemienną w Polsce nie masz co liczyć. To minimalizowałoby konflikt ale jakoś nikomu na tym nie zależy. To jak z pomysłem orzekania o winie przy rozwodzie – tylko po to aby wytworzyć całą dalszą falę niekończącego się konfliktu.
Jeśli wiesz, że madka twoich dzieci niszczy je psychicznie, nie zapewni im tego co z dzieciństwa i w przyszłości mieć powinny, chcesz do maksimum ograniczyć to co ona im wyrabia – to należy podejść do ostatniego kroku batalii. Chyba, że do tej pory udało ci się uzyskać normalność w zakresie kontaktów z dziećmi i to, że przestała im robić branie mózgu. Tego życzę, ale nie wierzę w to, skoro zaszło to tak daleko. Działaj do końca.
Musisz udowodnić tutaj, że zapewnisz dzieciom to czego potrzebują. Odpowiednie warunki bytowe, stabilizację emocjonalną. do tej pory we wszystkich sprawach udowadniałeś co ona wyprawia dzieciom. To już zostało udowodnione i tu tylko wyciągniesz akta tych spraw. Przystępując do tego kroku przygotuj wszystko czym powinieneś się ty wykazać. I przede wszystkim niezmienny kierunek – tłuczenie w sądzie, że to dla dobra dzieci.

W przyszłych wpisach będę stopniowo umieszczać szerszy opis poszczególnych spraw, wzory pozwów, pism. Ten wpis miał dać pogląd na sytuację.

Powiązane wpisy

Ojciec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *