Zaburzenia psychiczne alienatorów

Zaburzenia psychiczne alienatorów

Jeśli po samym tytule uważasz, że to prześmiewczy wpis lub zwykła złośliwość i temu podobne – jesteś w błędzie. Temat jest jak najbardziej poważny. Chcę zmusić cię do refleksji czy toczysz batalię z wyrafinowanym kłamcą czy z psychopatą. I co w związku z tym dalej robić albo jakich działań nie podejmować.

Żaden zdrowy psychicznie, zdrowy emocjonalnie rodzic nie krzywdzi świadomie i celowo swojego dziecka, czyniąc mu krzywdę teraz i na resztę życia. Sam fakt tak przedmiotowego traktowania dziecka, traktowania go jako zakładnika lub / i jako narzędzia zemsty świadczy o zaburzeniach psychicznych.

Dlaczego tak ważne jest uświadomienie sobie pewnych kwestii z tym związanych? Po pierwsze, aby wiedzieć gdy nie mają już najmniejszego sensu próby porozumienia, logicznego dotarcia do alienatora. Warto próbować się porozumieć, dotrzeć z argumentami, do momentu, do którego ma jakąkolwiek szansę to przynieść oczekiwany efekt. Gdy jednak zabrniesz w to za daleko – efekty będą dokładnie odwrotne a prawie na pewno zaszkodzisz sprawie, zaszkodzisz sobie. Alienator gotów nawet odegrać całą grę pozorów wodząc cię za nos. Stracisz czas, pieniądze, wystawisz się na odstrzał, próbując wykonać krok naprzód realnie może się okazać, że jesteś np. 1,5 roku wstecz. Gdy nabędziesz przekonania, że alienator jest naprawdę zaburzony (a nie tylko, że w złości o niej / o nim tak mówisz) – nie zabiegaj już o żadne próby porozumienia.

Każdy alienowany rodzic usłyszał o sobie najróżniejsze brednie. Znany jest fakt, że wachlarz oszczerstw ma standardowy zakres. Tak, jak gdyby alienatorzy wymieniali się gotową listą. Kluczowe jest zrozumienie czy to wyrafinowane kłamstwa aby cię pogrążyć, zniszczyć, odciąć od dziecka, wydłużać cały proces alienacji czy alienator naprawdę w to wszystko wierzy co mówi. Sam zastanawiam się, która sytuacja jest groźniejsza. Wyrafinowane kłamstwa czy kreowanie własnej rzeczywistości, w którą naprawdę się wierzy. Co łatwiej wykazać, przed czym łatwiej się bronić? Myślę, że głęboko zaburzony alienator wierzący w swoją wersję wydarzeń jest bardziej przekonywujący, autentyczny. Ale z drugiej strony, dużo szybciej się potknie, zbyt prędko i daleko brnąc w kolejne fikcje, aż druga strona (ktokolwiek, np. sędzia) dostrzeże na podstawie pewnych okoliczności, że to bezsprzeczne bzdury.

Gdzie zaczyna się problem w tym zakresie? U mężczyzn wynika chyba on często z tego, że próbują się rozstać z klasą, chcą być dżentelmenami, bo tak ich całe życie uczono. Gdy facet próbuje się porozumieć, poukładać sprawy, nawet „na odchodne” zadbać o partnerkę, działać z klasą – ona już odhacza kolejne punkty na „checkliście” ustalonej z koleżaneczkami z sieci jak cię zniszczyć. Zaburzona czy wyrafinowana – staraj się porozumieć ale musisz dostrzec moment gdy nie ma to dalej sensu.

Gdzie jest ciąg dalszy problemu? Dajesz się wciągnąć w grę, wojnę psychopaty. Odkryj gdzie jest punkt odcięcia i zamiast skupiać się na emocjonalnej rozgrywce, udowadnianiu, że rzeczywistość jest zgoła odmienna lub posuwaniu się do identycznych zagrań jak w ping-pongu – spróbuj wykazać czarno na białym jakim psychopatą jest alienator. Graj jakby z dystansu. Koncentruj działania nie skacząc w wir szaleństwa alienatora. Wykończysz się i pogrążysz. I, jak kiedyś pisałem – emocje pod kontrolą.

Co zatem? Napisać do sądu, że przecież to osoba zaburzona psychicznie, że wariatka? Dosyć standardowe zagranie, na które sędziowie nie dość, że są uodpornieni, to nawet jeśli masz w zupełności rację, uzyskasz efekt odwrotny. Zyskasz łatkę osoby konfliktowej, próbującej dyskredytować drugiego rodzica zamiast skupić się na konstruktywnym działaniu. I po wysunięciu wprost takiej tezy, uważam, że masz dokładnie odwrotne szanse ją udowodnić. Daj szansę biegłym, sędzi samodzielnie dojść do takich wniosków. I dokładnie wszystko sprowadza się do tego aby im tego nie powiedzieć wprost ale nakierować by sami tak stwierdzili. To w aktach mają znaleźć się odpowiednie dowody. To na sali rozpraw masz zadać drugiej stronie takie pytania by sama miała szansę się pogrążyć. Nie wchodź w grę alienatora a daj szansę by się pogrążył to się pogrąży. Jednak wprost atakując alienatora wizerunkowo działasz na swoją szkodę.

Jak wyglądało to u mnie? Może rzeczywiście dosyć długo była to perfidna gra, a może od początku madka moich synów wierzyła w to co mówiła i wyprawiała. Może w trakcie zaczęła naprawdę w to wierzyć co twierdzi. W każdym razie na pewnym etapie doszedłem do wniosku, że to wykracza poza grę pozorów. Że ona jest święcie przekonana, że rzeczywistość właśnie tak wygląda jak ona ją przedstawia. A były to już tak daleko idące bzdury, że niektóre zamieniły się w anegdotki, z których do dziś się śmieję, a inne są przerażające, jak myślę co wtedy dzieci przeżywały z jej powodu. Obstawiam, że sędzia stopniowo wyrabiała sobie zdanie o tym przypadku. Jednak nie robiło to chyba na sędzi większego wrażenia. Nawet gdy w opinii OZSS biegłe, choć bardzo delikatnie, ale opisały swoje spostrzeżenia. Finalnie sędzia sama z siebie skierowała madkę na badania psychiatryczne przez biegłego sądowego. Szok. Myślisz, że powodem była opinia biegłych z OZSS lub te wszystkie dowody w aktach? Nie sądzę. Sędzia skierowała ją na badania psychiatryczne dopiero gdy madka złożyła wniosek o wyłączenie sędzi ze sprawy. Sama na piśmie uzasadniła to w taki sposób, że zastanawiam się czy sędzia czytając to była bardziej w szoku, śmiała się do rozpuku czy była wkurzona tym stekiem bzdur. Stawiam na ostatnie. W uzasadnieniu znalazły się takie kwiatki jak np. to, że ja z sędzią witamy się mówiąc sobie „cześć”, że bywam u niej w domu na obiadach itp. Odlot poszedł za daleko. Wtrącę przy okazji… Myślisz teraz pewnie, że gdyby madka miała adwokata to odwiódł by ją od takich kretyńskich pism? Nic takiego. Jesteś w błędzie 🙂 Adwokacina czupiradło na swoim adwokackim blankieciuku sam przygotował te jej bzdury. Zadbałem o to by stopniowo w aktach znalazły się „przy okazji” zasadniczych treści na zrzutach ekranów też wypowiedzi madki, które pisze o tej sędzi publicznie, że sędzia „ma mokro w majtkach na mój widok” itp. I tak o to, po otrzymaniu takiego pisemka, sędzia skierowała ją na badania psychiatryczne. Szkoda, że dopiero wtedy, kiedy sędzię dotknęło to bezpośrednio. Ale dobre i to.

Cytując krótką definicję czym są zaburzenia osobowości – to grupa zaburzeń psychicznych polegających na wykształceniu się u danej osoby nieprawidłowych cech osobowości, które utrudniają jej (a może bardziej nawet jej otoczeniu…) funkcjonowanie w społeczeństwie. To zaczynamy z poniższymi… Przypomina ci coś opis tych zaburzeń?

Osobowość paranoiczna

Taka osoba jest nadmiernie podejrzliwa w stosunku do innych ludzi i jest przekonana o ich złych intencjach. Podejmuje różnego rodzaju działania mające w jej mniemaniu uchronić ją przed atakiem – działania często absurdalne i irracjonalne. Czy już padło z ust alienatora, że porwiesz dziecko itp.? Jeśli nie, to tylko kwestia czasu.

To typ osobowości, który nie wybacza doznanych krzywd (realnych lub urojonych) i trwa w zapiekłej urazie. Pielęgnując w sobie tę krzywdę, która stale rośnie, alienator gotów jest poświecić własne dziecko na stosie urazy. I za żadną cenę nie ustąpi. Dlatego tak mała szansa, że np. kary finansowe (na poziomie obecnie stosowanym, czyli możliwym do opłacania bez szwanku przez alienatora) same w sobie nie będą skuteczne. Będą tylko kolejną formą nacisku.

Osoba z takim zaburzeniem często snuje domysły o cechach teorii spiskowych – słyszałeś pewnie nie raz wypowiedzi o „wpływowym lobby ojcowskim”… 😉 Brzmi znajomo? A to dopiero pierwszy typ zaburzenia…

Osobowość histrioniczna

Typ zaburzenia polegający na potrzebie nieustannego znajdowania się w centrum uwagi. Brzmi znajomo? Kreowanie się na ofiarę, wciąganie w konflikt kolejnych bliższych, dalszych, a nawet zupełnie obcych osób, w tym celu przedstawiając często niestworzone historie.

Tworzenie dramatycznych historii to tak zwana „drama queen”. Tak przy okazji, gdybyś szukał nie-wulgarnej ksywki dla swojej byłej… 😉 Czym innym są te wszystkie opowieści na ciemnej stronie internetu, czyli MMD? Po przeczytaniu tego wpisu zajrzyj tam i możesz odhaczać kolejne zaburzenia z listy tu poznanych.

Osobowość dyssocjalna

Inaczej nazywana osobowością antyspołeczną. Osoba taka neguje obowiązujące w społeczeństwie prawa, zasady i społeczne normy zachowania.

Dobro dziecka? Wyroki sądowe? Przestrzeganie prawa? Zauważyłeś bez wątpienia, że to typowa cecha alienatora – on sam stanowi prawo i normy społeczne, definiuje zupełnie na nowo „dobro dziecka”, które ma znaczyć dokładnie to czego alienator oczekuje, do czego dziecko, „jego własność”, jest mu aktualnie potrzebna.

Osobowość borderline

Określenie spolszczane jako „osobowość z pogranicza”. Osoby z borderline są nadmiernie emocjonalne. Powstaje przy rozstaniu tak ogromny pokład negatywnych emocji, że przekłada się na chęć zniszczenia byłego partnera za wszelką cenę. Tę cenę znamy.

Kolejną cechą osób z borderline jest cecha typowa niestety w ogóle dla dużej części polskiego społeczeństwa – obwinianie innych za swoje życiowe niepowodzenia. Doszukiwanie się źródła niepowodzeń wyłącznie na zewnątrz, bez refleksji nad samym sobą – powoduje złość i chęć odwetu. I mamy kolejny element jak powstaje układanka alienacji rodzicielskiej.

Gdyby jeszcze było mało tej wybuchowej destrukcyjnej mieszanki, to cechą osób borderline jest gra pozorów – udają, lub, nawet bardziej, przekonane są, że są ofiarami. Co jest tak naprawdę rozwinięciem powyższego.

W to wszystko wchodzi mechanizm projekcji – polega na oskarżaniu drugiego rodzica o własne wady.

Nad wyraz zauważalnym przejawem borderline, najłatwiejszym w dostrzeżeniu, jest rozszczepienie (ang. splitting). W skrócie – albo mnie bezwarunkowo wspierasz, wierzysz we wszystko i walczysz ze mną albo jesteś moim wrogiem i co najmniej musisz natychmiast zniknąć z grona moich znajomych. Tak powstaje tzw. sieć wsparcia alienatora. Grupa wojowników bezwarunkowo mu wierzących, gotowych powtarzać nieprawdziwe historie, atakujących nawet fizycznie.

Narcystyczne zaburzenie osobowości

Postawa egocentryczna, narcyz skupia się na sobie. Skupia się na doznanej w jego mniemaniu krzywdzie. Niewrażliwy na potrzeby innych – w kontekście alienacji rodzicielskiej – na potrzebach dziecka. Liczy się wyłącznie on, jego krzywda, zemsta, kontrolowanie sytuacji.

Alienatorka wpisuje się w powyższe…? Te zaburzenia są solidną podstawą alienacji rodzicielskiej. Nie łatwo zburzyć taki mur. Właściwie nie da się go zburzyć. Dlatego półśrodki są drogą bezsensowną, krokiem wstecz.

Ojciec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *