Interesuj się dziećmi

Interesuj się dziećmi

Brzmi może i dziwnie w sytuacji gdy z własnymi dziećmi nie widziałeś się np. już ponad rok. Oczywiście, że chcesz wiedzieć co u twoich dzieci. Ile jednak dowiesz się z dziennika elektronicznego, od wychowawczyni w szkole… Te działania akurat będą ukierunkowane na propagandę.

Dlaczego to jest tak istotne? Może jeszcze do tego etapu nie dotarłeś, ale absurd sięgnie zenitu. Alienatorka nie pozwala tobie na jakikolwiek kontakt z dziećmi – na spędzenie z nimi czasy, by zadzwonić, nic. wyciągnie jednak na pewno argument, że nie interesujesz się dziećmi. Brzmi absurdalnie ale wcześniej lub później to zrobi. I mimo absurdu sytuacji sąd zapyta cię czy interesujesz się dziećmi. I tu masz wykazać się wszystkim czym się da.

W szkole Twojego dziecka jest dziennik elektroniczny? Załatw sobie dostęp i loguj się tam 3 razy w tygodniu.
Idź na zebranie w szkole. Oglądaj prace, zadania domowe, pytaj co u dzieci, jaki mają kontakt z kolegami, jak się czują w szkole.
Ciężko cokolwiek poza szkołą, bo nawet jak dziecko pójdzie na jakieś zajęcia jak basen czy piła nożna i alienatorka cię zauważy to skończą się dla dziecka te zajęcia.
Masz jeszcze jakieś pomysły? Daj znać.

Zobacz podobne wpisy

Ojciec

  1. a jak to jest jak pójdę na mecz córki i usiądę z transparentem na widowni ? albo schowam się gdzieś w tłumie ?
    oczywiście w terminie poza ustalonymi kontaktami. czy łamie prawo ? czy to juz stalking ?

    1. Zakładając, że prawnie nie masz ograniczeń typu zakaz zbliżania… Siądziesz z transparentem na meczu córki w stylu „córcia, dasz radę” – normalnie to piękna sprawa, ale duża szansa, granicząca z pewnością, że alienatorka będzie próbowała użyć tego przeciwko tobie, też w sądzie. Czy łamiesz prawo? Jeśli nie masz prawnego zakazu to nie łamiesz prawa. Bo niby dlaczego? Miejsce publiczne, masz prawo tam być. Jak zawsze, jednak powtórzę – to, że prawnie ani obiektywnie nie robisz nic złego, nie znaczy, że alienatorka nie będzie tego obracać przeciwko tobie. Będzie.

      1. Cześć . Przegapiłem jakoś Twoja odpowiedz. Tak mam pełne prawa rodzicielskie jeszcze. Nie ma żadnych spraw o stalking, przemoc, molestowanie, alimenty płacę regularnie zakazu zblizania itp ale jeszcze bo to jest jeden z elementów który ma mnie złamać. Dzięki za odpowiedz. Zastanawiam się nad bilbordem ale nie wiem czy to wpłynie na matkę. Wycenimy pomyślimy.

        1. W twardej alienacji jest jedna zasada – wszystko, absolutnie wszystko co zrobisz czy czego nie zrobisz alienator użyje przeciwko Tobie. Więc robisz coś dla dziecka albo co uznasz za słuszne, bo nie ma opcji by alienator czegoś nie wykorzystał przeciw Tobie.
          Przekaz na billboardzie jej też zapewne nie złamie, nie licz na to, ale może się pozytywnie zaskoczysz. Daj znać w każdym razie w komentarzu do wpisu o billboardzie http://anty-alienator.dlawas.net/alienacja-na-billboard/ I powodzenia.

  2. Zgoda. Mi alienatorka zarzuciła że interesuję się dzieckiem, podnosiła to jako kontr-argument. Potem jej mecenas zadała pytanie czy piszę do dzieci i się nimi interesuje. Czyli cokolwiek zrobicie zawsze alienatorka spróbuje to obrócić przeciw Wam. To walka, dla niej najlepiej jakbyś dawał kasę i niczego nie chciał. Ona myśli (czasem on) że jesteś ucieleśnieniem zła i zniszczysz/odbierzesz jej dzieci – stąd panicznie, histerycznie uniemożliwi Ci wszystko. Ale… ja wierzę że kiedyś dzieci jako 18-to, 20-to latki zrozumieją co matka (w moim przypadku) im robi. ALbo jej nie starczy sił, bo taka walka ze mną na pewno ją bardzo kosztuje

    1. Popieram. Według mnie ten proces polega na tym, że matka jako pierwszoplanowy rodzic + matriarchat czuje się „w obowiązku” osądzać każde działanie ojca-drugoplanowego rodzica i filtrować je przez swoje przekonania i styl. Żywią też żal, że tata może cokolwiek chcieć i mieć wpływ, skoro to ona jest numerem 1.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.