Olbrzymia pułapka mediacji

Olbrzymia pułapka mediacji

Sąd bardzo chętnie kieruje na mediacje. Mediacje to dla sądu idealne uzasadnienie, że przecież najlepiej dla dobra dziecka gdy rodzice się porozumieją. Sąd umywa ręce, ma czystą sprawę. Apelacji / zażalenia też nie będzie, nie będzie miał uchylonej sprawy przez apelacyjny, bo przecież nie ma pola na apelację skoro strony się porozumiały. Dla sędziego wprost idealna sytuacja.

Z tym „porozumieniem się”… mediacje to nie dobrowolne porozumienie się a wymuszenie przez mediatorów na obu stronach czegoś, z czego żadna ze stron nie będzie zadowolona. Bo rozwiązanie „krakowskim targiem” spotkajmy się w połowie albo ew. że jedna strona ulegnie żądaniom drugiej strony – to nie jest porozumienie.

Samo zadanie tego pytania przez sąd już wpędza cię w pułapkę, zapędza w kozi róg. Dlaczego? Gdy po prostu odmówisz to zyskujesz miano osoby, która nie chce się porozumieć (dla dobra dzieci, oczywiście), jest konfliktowa i nastawiona na kontynuację, eskalację konfliktu. Nie wygląda to dobrze.

Najlepiej gdybyś już przy pierwszym razie gdy sąd zapyta czy wyrażasz zgodę na mediacje – mieć logiczne, dobre uzasadnienie dlaczego się nie zgadzasz.

Co w sytuacji gdy sędzia da ci wprost do zrozumienia, że masz zgodzić się na mediacje bo ci wszystko teraz uwali? Doświadczyłem tego i szybka decyzja, że wybieram mediacje.

Trafiasz na mediacje. Tu trafiasz na raczej dobrze wyszkolonych negocjatorów. Na dodatek madka moich synów ułatwiła im zadanie żądając mediacji prowadzonych osobno, czyli nie spotkaliśmy się w jednym pomieszczeniu. Mediatorzy zastosują wszystkie techniki – zmiękczanie zawodnika, że lepiej mieć tyle niż nic, że i tak mu się nie uda, pracują nad klientem popierając to doświadczeniem i wszystkim czym się da, presją czasu, zmęczeniem materiału (raz spotkanie mediacyjne trwało 3h, do 22:40 po normalnym dniu pracy)… wszystkie techniki. Zapewne jej mówili (w mediacjach zasadniczo wyjściowo o zmianę miejsca pobytu synów), że ma się zgodzić na kontakty, bo sąd zmieni dzieciom miejsce pobytu, a mnie w tym czasie mówili, że w życiu sąd mi nie przyzna dzieci, więc lepiej zgodzić się na jakieś tam kontakty.

Musisz pamiętać, że mediatorzy grają głównie o to by zakończyć mediacje sukcesem. Nie ważne co ustalą strony, byle móc podpisać papier, że się porozumiały. Nawet gdy oboje wyjdą zniesmaczeni i niezadowoleni z mediacji. Mediatorzy nie grają przeciwko tobie, oni grają na zakończenie mediacji sukcesem. Czyli, jeśli nie chcesz zadowolić się ochłapami, to pośrednio grają przeciwko twojemu interesowi. Pamiętaj.

Mediacje to próba „spotkania się w połowie drogi”. A gdy to nawet nie wychodzi – mediatorzy będą ciągnąć bardziej miękkiego gracza aby uległ oczekiwaniom tego bardziej upartego. „Pogrożą” zerwaniem mediacji i że wyjdziesz z niczym. Jeśli przykładowo kontakty opisane w wyroku sądowym nie były realizowane, to mediatorzy będą szukać czegoś w połowie – między brakiem realizacji kontaktów a tymi w wyroku. Czyli w najlepszym wypadku dostaniesz ochłapy i nawet nie będziesz mieć szans mieć pretensji o to, bo przecież się dobrowolnie zgodziłeś, porozumiałeś!

Na mediacjach może się okazać, że ani nie mają znaczenia argumenty ani to wyświechtane dobro dzieci. Pytam mediatora o jakąkolwiek argumentację madki moich synów w omawianym właśnie zakresie. Cokolwiek, jakiś argument. Bo z argumentami można dyskutować. Mediator absolutnie szczerze do mnie – „Ona nie ma żadnych argumentów. Nie bo nie. Ona chce panu dokopać”. To z czym ja mam dyskutować?

Gdyby druga strona miała argumenty poparte faktami – oczywiście, jest pole manewru, można z pomocą specjalistów dyskutować. Ale o jakiej argumentacji my mówimy, skoro madka z pełną premedytacją traktuje dziecko instrumentalnie, przedmiotowo w walce z jego ojcem. Czyli zmierzysz się prawie na pewno z brakiem argumentów i będziesz mierzyć się z mediatorami, którzy będą rozpaczliwie szukać jakiejkolwiek opcji by móc na koniec stwierdzić, że się porozumieliście.

Bądź bardzo czujny. Jeśli odmówisz mediacji, to tylko z dobrą argumentacją, i taką, która zostanie ujęta najlepiej w protokole lub masz akurat szansę udzielić odpowiedzi w piśmie procesowym. A na mediacjach nie daj się urobić profesjonalistom, bo zostaniesz z niczym. Nie zapomnij także, że dla alienatora mediacje to kolejny sposób by grać miesiącami na czas. Tu niestety moim zdaniem najlepsze wyjście to zgodzić się na mediacje, dążyć do ich szybkiego zakończenia, ale tak, aby wyszło, że to druga strona odmówiła porozumienia (a to nie łatwe, bo są sprytni mediatorzy grający o wynik pozytywny). Wykazuj na mediacjach otwartą i elastyczną postawę na ile się da taką emanować 😉

Warto jeszcze zwrócić uwagę na ciekawą uchwałę Sądu Najwyższego z października 2005 roku (III CZP 75/05) w kwestii między innymi mediacji w zakresie kontaktów rodziców z dziećmi. Przytaczając dwa fragmenty:
„nie ma przeszkód, aby przedmiotem ugody mogło być ustalenie kontaktów rodziców z dziećmi. Każda ugoda podlega jednak kontroli sądu. Sąd może uznać za niedopuszczalną ugodę„;
„uregulowanie w ugodzie sądowej sposobu utrzymywania przez rodziców kontaktów z dzieckiem, musi być zgodne z jego dobrem„.
Pełna treść w serwisie Lex.pl

Ojciec

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *