Funkcjonariusze policji

Funkcjonariusze policji

Obserwuję działania innych ojców walczących z alienacją rodzicielską, także to co piszą. Spora część ojców postanowiła walczyć z całym ustrojem – sądami, prokuraturą, policją, OZSS, OPS. Postanowiła lub poczuła się zmuszona tym jak działają te instytucje, jakie postanowienia wydają, także tempem ich działania.

Zadaj sobie pierwsze pytanie – czy masz czas i energię walczyć z całym światem?
Drugie – czy masz szansę uzyskać coś pozytywnego tym działaniem, czy coś ugrasz poza problemami?

To jest wojna. Jesteś na wojnie. Nie ty ją wywołałeś, nie chcesz tej wojny. Proponowałeś ugodę, polubowne rozwiązanie sporu. Absolutnie wszystkie propozycje zostały odrzucone. Czy tego chcesz czy nie jest wojna. Ewentualnie możesz się poddać. Ale jeśli się poddajesz to nie ma sensu dalej czytać. I teraz… nawet jeśli postrzegasz funkcjonariuszy policji jako wroga czy wykonawcę woli wroga w postaci ustroju – no okej. Ale skoro jest wojna to skupmy się na osiągnięciu celów strategicznych. Na wojnie zawiera się sojusze. Odstaw emocje na bok. Zawrzyj pakt z policją. Zamiast z nimi walczyć to spróbujmy odnaleźć w nich sojusznika. Uwierz, że im też w sumie na tym zależy. To tylko ludzie. Odłóż emocje, pamiętaj jaki masz główny cel, uczyń z policji Twojego sojusznika.

Oczywiście, w każdym zawodzi są różne jednostki i są przypadki szczególne. Zapewniam, że prawdopodobieństwo, że trafisz na normalnych funkcjonariuszy jest znacząco większe niż, że spotkasz psychopatów. Wszystko co opisuję to z własnego doświadczenia. Poznałem wielu funkcjonariuszy z 2 powiatów. Raz trafił się taki jeden z drogówki, którego przysłali na interwencję. Już samym tym faktem był wkurzony. Zachowywał się skandalicznie a merytorycznie się pogrążył. Tak się składa, że nauczony doświadczeniem nagrywam wszystko. Myślę, że miał mało przyjemne konsekwencje swojego postępowania. Nie doliczyłbym się ilu policjantów poznałem i pozostali byli naprawdę w porządku.

O co zatem chodzi? To ludzie. Są w pracy. Sądzisz, że wolą się użerać z pieniaczami czy spokojnie doczekać końca służby na ten dzień? A ty jak jesteś w pracy to masz chęć użerać się z klientami? Każdy ma dość jak w robocie musi nie wiadomo już który raz to samo robić. A jeszcze użerać się do tego? Spróbuj przejąć na chwilę ich perspektywę.

Zacznijmy w pierwszych interwencjach od tego by dać się poznać z dobrej strony. Później będziecie się już znać dobrze po kolejnych interwencjach, wszystko będzie jasne.

  • Na początek rzeczowo. Bez emocji.
  • Nawet jeśli jest coś prawnie dozwolone to nie znaczy, że warto to robić. Przede wszystkim nie denerwuj ich. Nie nagrywaj albo jak nagrywasz to tak by nie było widać. Może wystarczy audio i nagrywanie urządzeniem schowanym w kieszeni.
  • Bądź przygotowany i zorganizowany. Dowód osobisty pod ręką i wyrok sądowy, na którym jesteś gotowy od ręki wskazać punkt, który dotyczy twojej dzisiejszej akcji.
  • Po prostu traktuj ich z szacunkiem.
  • Daruj sobie wymądrzanie się, pouczanie policji. Jestem przekonany, że jak już relacje zaczną się budować to sami będą się interesować, pytać, chętnie posłuchają o szerszej perspektywie.
  • Jak przyjadą to nie awanturuj się z matką dzieci. Nawet jak alienatorka kłapie dziobem – to i lepiej, niech kłapie. Ty w tym momencie rozmawiasz z policją więc nie dyskutuj z sąsiadem, przechodniami czy nie wdawaj się w przepychanki słowne z alienatorką. Daj jej się wykazać, niech kłapie. Wyrobią sobie szybko o niej zdanie. Opanowanie, zawsze opanowanie. Niech alienatorka trzaska drzwiami. Możesz się nawet do niej w ogóle nie odzywać jak już przyjedzie policja.

Można z nimi wojować (ale cholera, właściwie po co?!) albo mieć sojusznika.
Budujmy pozytywną relację. Wówczas nawet jak kiedyś zrobisz coś niezgodnie z prawem, puszczą ci nerwy – już się znacie, wiedzą, że ogólnie to jesteś w porządku a każdy czasem zrobi coś głupiego. Skończy się wówczas np. na stwierdzeniu w stylu „Panie Rafale, nie powinien Pan. Mógłby Pan więcej tego nie robić bo po co te awantury. Może Pan natomiast rozwiązać to tak i tak.”. Gdy się już poznacie to i usłyszysz szczere wyrazu współczucia, że jest taka sytuacja. Będzie jakiś poziom zaufania i usłyszysz „panie Rafale, ja wiem, że pan jest rozsądnym człowiekiem”. Oczywiście, że posiadają ograniczenia w swoim działaniu. Jednak kłócąc się z nimi nie zmienisz tego. Bądź pragmatyczny. I im i przede wszystkim tobie będzie z tym lepiej. Przy dalszych spotkaniach nawet dojdzie do tego, że pogadacie o twoim hobby.

Daj się wyszaleć alienatorce. Ty bądź opanowany, a przynajmniej jak przyjedzie policja. Podziękuj na koniec. Powiedz, że przykro ci, że tak to wygląda, że musisz ich tu ściągać, ale że nie masz wyjścia. Gdy alienatorka będzie zachowywać się jak wściekły kundel, ty będziesz opanowany i z szacunkiem do nich – następnym razem gdy przyjadą masz już ich po swojej stronie, nawet jeśli od razu tego nie będą okazywać.

Na koniec jeszcze kwestie czysto praktyczne.

Nawet jeżeli posterunek policji jest przecznicę dalej – nie jedź tam ze zgłoszeniem. Dyżurny zrobi absolutnie wszystko aby cię spławić. Stracisz nerwy i czas. Dopiero po jakimś czasie sam to zrozumiałem. Dzwonisz na 112. Tam konsultanci są bardzo dobrze przeszkoleni, odbierają połączenia natychmiastowo. Nigdy żaden mi nie odmówił ani nie marudził. Znają przepisy. Jak nawet ci sami policjanci z tego samego komisariatu dostaną ten sam temat ale przyjdzie do nich ze 112 – muszą przyjechać. Z nikim wówczas się nie użerasz. Spytają czy masz przy sobie wyrok sądu, dowód osobisty, czy jesteś na miejscu i będziesz czekać na przyjazd policji. Zadają prawie zawsze jedno pytanie, którego sensu nie rozumiem – czy matka z dziećmi jest w domu. Absolutnie nie ma to znaczenia skoro policja i tak nic nie może zrobić poza odnotowaniem faktu niewydania dzieci. Jeśli rzeczywiście nie wiem czy jest (a tak jest zazwyczaj) to mówię, że nie wiem, że pewnie jest ale nie mam z nią kontaktu. Jeżeli ktoś zna sens tego pytania to z ciekawości poznam.

Pewnie w różnych miejscach mają różny czas przyjazdu. U mnie on standardowo waha się między 35 a 50 minut. Czekaj spokojnie. Przyjadą to przyjadą. W sumie nie ma to znaczenia po jakim czasie. Ja czas oczekiwania traktuję jako dobrą okazję do własnych działań taktycznych. Dłużej czekam na przyjazd policji to dłużej prezentuję transparenty na moim samochodzie, więcej ludzie je zobaczy, sąsiedzi mają szansę zagadać… Czyli najpierw przyjeżdżam, zajmuję stanowisko taktyczne, rozkładam transparenty, napiję się, przyszykuję dokumenty i dopiero dzwonię na 112. Tak to działa na alienatorkę i jej tatusia, że później nawet sami zaczęli dzwonić po policję. Bywało, że ledwo kończę rozwieszać drugi transparent a oni się już zjawiali 🙂 W sumie też dobrze, oszczędzam wtedy czas.

Na wojnie ważne są nie tylko działania na froncie ale też sojusznicy i propaganda.

Ojciec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *